Zajazd na Myślenice- krótka reflksja osobista

Troszkę historii w sobotni wieczór.
W 22 czerwca minęła 80 rocznica zajazdu Doboszyńskiego na Myślenice w 1936 r. Incydentu, który w pierwszej kolejności miał na celu rozprawę z ludnością żydowską. Drugim jego celem było ukazanie przez obóz narodowy słabości sanacyjnej władzy. Myślę, że warto ten fakt przypomnieć. Dlaczego?
Nie był to jedyny taki incydent w II RP. Napięcia na tle etnicznym były obecne przez cały czas trwania odrodzonego państwa polskiego. Wystarczy wspomnieć zabójstwo kuratora lwowskiego okręgu szkolnego S. Sobańskiego, czy udany zamach na ministra spraw wewnętrznych B. Pierackiego (oba związane z mniejszością ukraińską) Jeśli jednak w przypadku mniejszości narodowych słowiańskich obóz narodowy głosił hasła asymilacji. Tak w przypadku ludności żydowskiej chodziło o jej zastraszenie i usunięcie z kraju za pomocą przemocy i licznych szykan.
Cały okres dwudziestolecia międzywojennego to czas wzmacniania się obozu narodowego i tendencji antysemickich w kraju. Na co duży wpływ miał wybuch wielkiego kryzysu. Wystarczy wspomnieć zajścia w Przytyku w marcu 1936 r., Grodnie w czerwcu 1935 r, Mińsku Mazowieckim w czerwcu 1936 r. czy w Brześciu nad Bugiem w maju 1937 r. Do tego należy dodać obecny na uczelniach numerus clausus dla studentów żydowskich wprowadzony za sprawą silnego w środowiskach akademickich obozu narodowego połączony z zastraszaniem i biciem.
Dlaczego więc warto wspomnieć o zajeździe Doboszyńskiego? Bo w syntetyczny sposób pokazuje on jaka naprawdę był II RP kraina mityczna, państwo wielkie i szczęśliwe, bogate i tolerancyjne jak chce to widzieć obecnie rządzący obóz PiS. Otóż II RP nie była krajem bogatym, szczęśliwym i wzorem do naśladowania dla dzisiejszej Polski. Było to państwo biedne (jedno z najbiedniejszych w ówczesnej Europie), zacofane (m.in. analfabetyzm, brak elektryfikacji), targane konfliktami narodowymi i społecznymi (klasowymi). Wybuchały liczne strajki robotnicze, czy chłopskie krwawo tłumione przez policję (bilans ofiar śmiertelnych jednych tylko zajść robotniczych w Krakowie w 1936 jest większy niż całego stanu wojennego).
Do tego praktycznie całe społeczeństwo przesiąknięte było ideą antysemityzmu. II RP była państwem słabym, biednym i przede wszystkim antysemickim. Żydów nienawidzono (jak obecnie uchodźców, czy osoby homoseksualne), co znalazło swój fizyczny wyraz w zajeździe Doboszyńskiego.
Była też państwem autorytarnym, w którym dochodziło do brutalnych napadów na opozycję. Gdzie często bez procesów sądowych internowano przeciwników politycznych (Bereza Kartuska). A obóz sanacyjny swą władzę zdobył w drodze krwawego zamachu stanu. Warto o tym pamiętać, by nie ulec mitologizacji tamtego państwa, tak mocno promowanej przez aktualny obóz rządzący. Warto o tym pamiętać, by zobaczyć, w jakim kierunku próbuje prowadzić nas obecna władza. W stronę autorytarnych rządów wzorowanych na sanacji połączonych z przedwojenną ideologią nacjonalistyczną i antysemicką ówczesnego obozu narodowego.

Każdemu zainteresowanemu jak wyglądała II RP polecam książki Andrzeja Garlickiego np. „Piękne lata trzydzieste”, czy „Siedem Mitów Drugiej Rzeczypospolitej”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.